summer, summer time !

Gdy tylko wychodzi Słońce to zdecydowanie nie mogę siedzieć w domu. Nieważne, co mam do zrobinia. Muszę wyjść i zaczerpnąć trochę witaminy D. Kocham wręcz upały. Zdecydowanie mogłabym mieszkać w Australii czy jakimś ciepłym, egzotycznym kraju. Moi znajomi często się ze mnie śmieją mówiąc, że jestem straszny „zmarźlak”. Może mają rację, bo zazwyczaj to tylko ja chcę zamykać wszędzie wszystkie okna, a jeżeli pogoda w telefonie nie pokazuje mi czystego nieba powyżej 23 stopni to biorę ze sobą coś „w razie czego”, żeby nie było mi zimno (to nic, że często noszę to później jako zbędny balast 😀 ). Tak też zrobiłam tego pięknego, słonecznego dnia. Mimo wysokiej temperatury ja widziałam chmury. Co więc zrobiłam? MUSIAŁAM wziąć jeansową kurtkę, tak „w razie czego”. Do tego zdecydowałam się na białą bluzkę z ciekawą, dodającą pewnego uroku „siateczką”. Jednak zdecydowanie najbardziej w niej lubię  tą asymetrię na dole, która kończy się urokliwą koronką. Wyszło Słońce to i wyszły kwiaty z mojej szafy. Mimo, że ostatnio raczej nie przepadałam za tym wzorem (wręcz unikałam go jak ognia) to akurat tego dnia musiały to być kwiaty. Nie tylko spodnie, ale i buty. Cuuudowne sandałko-japonki idealnie się wpasowały do tych spodni 😉

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *